Alveo zregenerowało zniszczony organizm

Alveo zregenerowało zniszczony organizm



Najważniejsze jest zdrowie. Jolanta Kowalczyk z Gliwic powtarza to dzień w dzień. Nie ma zdrowia - nie ma życia. Nie ma planów. Ani radości. Dziś Jolanta i jej mąż mogą robić plany i cieszyć się każdą chwilą, bez względu na to, co przyniesie. Jeszcze niedawno ich życie to było czekanie. Czekanie na wyrok. Jola pytała: czy będę żyć?


Zawsze była chorowita. W dzieciństwie męczyły ją przeziębienia, anginy, grzybice.
- Miałam słabą odporność - mówi. - Przyczyną mogły być między innymi antybiotyki. Przez długie lata bratam ich ogromne ilości. Tak dużo, że w końcu przestały działać. Ale zanim przestały działać, zrobiły spustoszenie w organizmie. A że choroby nie przestały jej nękać, zaczęła leczyć się homeopatycznie. Zrobiła też serię badań. Wyniki krwi pokazały, że może grozić jej w przyszłości choroba nowotworowa.
- Musiałam zacząć o siebie dbać - mówi Jolanta.
- Leczyć się, wzmacniać organizm. Ale choroby nie uniknęłam. W wieku 23 lat wykryto u mnie guza jajnika. Był wielki jak grejpfrut. Poddałam się operacji. Chyba nie zrobili wszystkiego jak trzeba, bo po dziesięciu latach guz się odnowił. Na szczęście nie okazał się złośliwy, ale
i tak musiałam poddać się częściowemu usunięciu narządów rodnych. Żyłam w ciągłym niepokoju. Z poczuciem, że znowu zdarzy się coś złego. No i zdarzyło się. Trzy lata później zachorowałam na tężca.

Co to jest szczęście?

Przypuszcza, że do ciężkiego zakażenia krwi doszło, gdy przesadzała kwiaty. Ziemia dostała się do skaleczonej skóry.
- Szczękościsk, Taki, że czułam, jak pękają mi zęby - pamięta. - Wymioty i wielka senność, że pewnie mogłabym już się nie obudzić. Zapadłabym w śpiączkę i wtedy byłby ze mną koniec.
Zabrano ją do szpitala.
- Lekarze powiedzieli, że miałam dużo szczęścia - twierdzi Jolanta.
Chorobę przeszłam dość łagodnie, bo wcześniej dbałam o siebie. Bratam leki homeopatyczne, przeziębienia i grypy leczyłam tylko domowymi sposobami, bez antybiotyków, piłam aloes. Kuracje wzmocniły organizm. Można powiedzieć, że to cud, że z tego wyszłam, jakbym wygrała los na loterii. Z całych sit walczyłam o siebie. I wierzyłam, że się uda. Wiara wzmocniła mnie podobnie jak zioła. Wiedziałam, że jeśli się nie poddam, wyjdę z tego. Nad ranem lepiej mi się oddychało, żeby szczękościsk nie połamał zębów - wkładałam palce do ust. Codziennie ćwiczyłam wykrzywioną chorobą, zniekształconą twarz. Bardzo chciałam wrócić do zdrowia, do dawnej formy. Wiem, że jak ktoś czegoś bardzo chce, to naprawdę to dostaje. Ja chciałam być zdrowa.

Łzy nad połową człowieka

Wróciła do domu. Ale zdrowiem nie nacieszyła się zbyt długo. Wizyta u ginekologa wykazała mięśniaki i torbiele macicy. Groziła jej kolejna operacja. Nie chciała jej się poddać. Zaufana lekarka poradziła, aby spróbowała najpierw leczenia hormonalnego.
- Tak zrobiłam, ale czułam się źle - wspomina Jolanta.
- Krwawiłam. Lekarka kazała przerwać leczenie. Nie przerwałam. Pół roku później zrobiłam wyniki. Bez zmian. Znów wysyłano mnie na operację. Na dodatek w 2003 roku mammografia wykazała guzy piersi. Lekarzowi nie podobały się też moje węzły chłonne. Coś było nie tak... Przyszło mi nawet do głowy, że to mogą być przerzuty. Byłam załamana. Płakałam, rozpaczliwie pocieszając się, że jak
z człowieka potowe wytną, to będzie lżejszy. Któregoś dnia dowiedziała się o Alveo. Znajoma ciężko chorowała. Miała arytmię serca. Zaczęta pić preparat i jej stan się poprawił.
- Powiedziała mi: Ratuj się!
- wspomina Jola. - Pierwszą butelkę przyniósł mi
Paweł Grochowski, znamy się od 18 lat. Rozmowa była ostra. Powiedział, żebym spróbowała. Nie za bardzo wierzyłam w ten preparat. Tyle ziół kupowałam wcześniej, wydawałam na nie po 500 zł miesięcznie. Ale Pa wet przekona) mnie. Zaczęłam pić, 3-4 dawki dziennie. Później nawet do pięciu. Po dwóch miesiącach zrobiła badania USG piersi.

Jak szczęśliwy ptak

- Lekarz badał mnie chyba z godzinę- pamięta Jola.
- Byt zdziwiony, bo po guzach nie było śladu! To, co, znalazł, to jedynie torbiele. Węzły chłonne byty czyste. Podobnie było z badaniem macicy. Ginekolog był zdziwiony. Został tylko maty mięśniak, trzy torbiele się wchłonęły. Fruwałam ze szczęścia!
Alveo zaczęła polecać innym. Nikomu nie gwarantowała, że preparat może wyleczyć wszelkie dolegliwości, ale radziła
spróbować. Tak jak ona spróbowała.
- Każdy musi przekonać się na własnej skórze -twierdzi dzisiaj. - Warto dać sobie szansę.
Jolanta wylicza, co daje człowiekowi siłę do walki z chorobą.
- Na pewno wiara w Boga - mówi. - Ale też wiara w ludzi. Przyjaciele. Gdy możesz na nich liczyć. Oczywiście miłość. I życzliwość innych.
Prawie trzy lata żona żyła w stresie - dodaje mąż Jolanty. - To był koszmar, nie życie. Taki stan może wpędzić człowieka w głęboką depresję. Nie można robić żadnych planów na życie, niczym się cieszyć. Tylko czekać, co będzie dalej. Żeby z tym wszystkim dać sobie radę, trzeba umieć żyć. Bo problemy zawsze będą. Dziś żona jest zupełnie innym człowiekiem. Ze spokojem myśli o przyszłości. Choć oboje wiemy, że życie jest jak mydlana bańka, Wystarczy chwila i pryśnie, Dlatego teraz chcemy cieszyć się tym, co mamy. Chcemy wykorzystać energię, jaką mamy. Dlatego zmieniamy życie. Wyjeżdżamy ze Sląska w Bory Tucholskie. Tam czeka na nas nowy dom.


Tagi: nowotwor alveo zdrowie,choroby leczenie




Strona niezależnego Dystrybutora nie jest własnością firmy Akuna Polska Sp. z o.o., która nie
ponosi odpowiedzialności za informacje na niej podane.