Alveo a choroba wrzodowa

Alveo a choroba wrzodowa



Zofia Węgrzynowska z Elbląga cierpi na wrzody żołądka od kilku lat. Jakkolwiek by ich nie leczyła, zdaje sobie sprawę, że kto prowadzi pełne stresów życie, nigdy się wrzodów nie pozbędzie.

Może jedynym lekarstwem na wrzody jest bycie szczęśliwym? Spełnionym? Może... Kto wie... Jedno jest pewne, jeśli nie chcesz mieć wrzodów, unikaj stresów. Polub swoje życie i siebie. Wie coś o tym Zofia. W pewnym okresie życia wrzody tak jej zaczęty dokuczać. że musiała zrezygnować z wykonywanego zawodu nauczyciela, choć czulą, że to właśnie bycie nauczycielem jest jej powołaniem, że do tego, by uczyć innych, została stworzona. Ale co to za pedagog, który boi się zostawić słabe w nauce dziecko na drugi rok w tej samej klasie albo gdy trzeba któregoś z łobuzów skarcić, nie robi tego, bo później przeżywa to w dwójnasób. Bezsenność, niepokój, nerwy, wyrzuty sumienia... Tak, jest pewna, że to pracując w szkole. nabawiła się tych wrzodów. Dolegliwość była tak uciążliwa, że musiała zmienić pracę. Na mniej stresującą. Została urzędniczką w komendzie policji.
Zmiana pracy musiała zrobić swoje, bo bóle uspokoiły się. Chód nie do końca.
- Dolegliwości to nasilały się, to zmniejszały. Wcześniej ostre bóle występowały głównie nocą - opowiada Zofia.
- Zwykle o jednej porze. Nagle wybijały ze snu tak skutecznie, że trudno było zasnąć. Mocny skurcz był czasem nie do wytrzymania. W ustach pojawiała się woda. Lekarz poradził, by zawsze zostawiać sobie na noc przy łóżku suchą bułkę, a gdy skurcz nadejdzie, zjeść kawałek. Wtedy bóle rzeczywiście były łagodniejsze, a czasem w ogóle ustępowały. Teraz kiedy myślę o tej pracy, którą wykonuję, to właściwie ona też nie jest taka spokojna. Można nawet powiedzieć, że bywa czasem stresująca. W takim razie może to nie kwestia pracy, a podejście do niej ma wpływ na mój stan zdrowia? Kontakt z ludźmi? Stosunek do życia w ogóle? To jest może po prostu mój osobisty problem z samą sobą. To ja wytwarzam stres, nie świat, który mnie otacza. Choć warunki życia, funkcjonowania też z pewnością mają na tę chorobę wpływ. Ale czy jest jakieś lekarstwo na stresy? Zycie wciąż dostarcza nam jakichś nieprzewidzianych sytuacji. Wciąż nas zaskakuje jakimi niespodziankami. A ja na stresy jestem podatna jak pewnie mało kto.
Stosowała już wszystkie leki - Także i zioła - opowiada. - Ale męczył mnie sposób ich przygotowywania. Tak dużo zachodu. Już samo parzenie mnie wykańczało. Choć w zioła wierzę. Bez wiary trudno byłoby je stosować. Bez wiary nic nie ma sensu.
O Alveo opowiedział jej kolega Stefan Szałkowski. Namówił, by spróbowała - Chętnie się zgodziłam - wspomina Zofia. - Od razu dałam mu się przekonać. I piję nieustannie, od 1 grudnia ubiegłego roku. Najpierw dwie miarki dziennie, potem po jednej, bo preparat jest jeszcze dla mnie za drogi, choć i tak korzystam już z systemu zniżek. Bardziej odpowiada mi AIveo miętowe, jest łagodniejsze na żołądek. Właściwie poczułam poprawę już po pierwszym zastosowaniu. Organizm zaczął się oczyszczać, ładniej wyglądała cera, koleżanki w pracy pytały mnie nawet, co ja takiego stosuję, że tak wyglądam! Ustąpiły też uciążliwe problemy z zaparciami.


A w życiu, biorąc pod uwagę wszystko, co się Pani przydarza, jest Pani szczęśliwa?
Jestem - odpowiada Zofia zdecydowanie - mało mi do pełnego szczęścia brakuje.

Czuje się Pani spełniona?
Myślę, że stresy, które nas dopadają, nie wynikają z niespełnienia. To chyba raczej tacy się urodziliśmy. W sumie, choć nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli, czuję się nieźle.

Jest coś, za czym Pani tęskni, czego Pani brak?
Nie ma takich rzeczy.

Myśli Pani, że Alveo mogło mieć jakiś wpływ na Pani samopoczucie psychiczne?
Tak, czuję się bardziej wyciszona. Nie mam problemów ze snem. A przespana noc to bardzo dużo dla układu nerwowego. Nie wyrywa mnie też w nocy nagły ból żołądka. Budzę się wypoczęta i z radością zaczynam dzień. Poprawiły mi się też wyniki badań. Mam na przykład lepszy cholesterol.

A dieta ma wpływ na Pani wrzody? Od diety zależy też Pani samopoczucie?
Z tym jest pewien problem. Bo ja nie lubię, a nawet nie mogę jeść żadnych surówek, żadnych strączkowych ani tłustych rzeczy... Obiad bez mięsa dla mnie nie istnieje. Mięso muszę zjeść przynajmniej raz dziennie i po mięsie czuję się dobrze. Zresztą chyba jestem mistrzynią w przygotowywaniu mięs, zwłaszcza wieprzowiny. Słodyczy nie jadam. Po prostu nie lubię.

Mówi się, że pasje odstresowują. Pani też tak uważa?
Pasja to zawsze jest coś przyjemnego i staram się sobie tych przyjemności nie odmawiać. Raz w miesiącu spotykam się z koleżankami w restauracji na babskiej imprezie. Bardzo to wszystkie lubimy. Chodziłam też na kurs tańca. Kocham muzykę i ona na mnie działa kojąco. A słucham każdej, od ludowej po hip-hop. Odprężają mnie też podróże. Wtedy zapominam o całym świecie. Podczas podróży nigdy nie odzywały się moje dolegliwości.

Co by Pani zmieniła w swoim życiu, tak, by czuć się najlepiej?
Niewiele. Chciałabym mieć tylko domek nad wodą. W spokojnej okolicy... Gdzie cisza. Przyroda. I spokój.

Tagi: wrzody choroba leczenie leczenie zdrowie




Strona niezależnego Dystrybutora nie jest własnością firmy Akuna Polska Sp. z o.o., która nie
ponosi odpowiedzialności za informacje na niej podane.