Alergia bez szans

Alergia bez szans

Bartosz Wardzyński - Alergia bez szans






Patryk, Karol i Jakub stanowią jedną drużynę. W szkole to gimnazjaliści (Dybowscy z Jasiorówki), na boisku - zawodnicy unihokeja, w domu są braćmi - najstarszy - 16 lat, średni -15 i najmłodszy - 12. Czasem zdarza się, że grają razem przeciwko mamie - jak wtedy, gdy przyniosła do domu butelką Alveo. Patryk nie chciał pić, bo uważał, że preparat nie wyleczy jego astmy, Karol - bo był zły na alergię, wysypkę i długie leczenie, a Jakub nie chciał, bo nie! Na szczęście tę rozgrywkę wygrała mama – 3:0. Pierwszy atak astmy Patryk miał w wieku 2 lat. Magda natychmiast zawiozła go do le­karza. Chłopiec byt siny, dusił się, kasłał. Sprawdził się czarny scenariusz -wspomina Magdalena. Mój mąż, Krzysztof, od dziecka choruje na astmę. Modliłam się, żeby naszych synów nie dotknęła ta choroba. Jednak ani pani doktor, ani ja nie miałyśmy wątpliwości, co było przyczyną duszności Patryka. Atak był zbyt silny. Podłoże dla astmy stanowiła alergia. Ba­dania wykazały, że jest uczulony prawie na wszystko. Miał alergię wziewną min. na pyłki drzew, trawy, zboża, na kurz, roztocza, pleśnie, grzyby, na sierść zwie­rząt - psów i kotów. Doktor zalecił unikanie alergenów -wspomina Magda - ale my mieszkamy przy ścianie lasu. Od sierpnia do marca las aż „chodzi" od pleśni i grzybów, latem z kolei wszędzie unoszą się pyłki roślin. W tej sytuacji polecono nam stwo­rzenie Patrykowi sterylnych warunków w domu - kontynuuje. - Najlepiej było­by jego pokój zamienić w szpitalną salę, sterylną izolatkę. Zaczęłam od usunięcia kwiatów i dywanów. Codziennie sprzą­tałam, odkurzałam i myłam podłogi. Mimo usilnych starań przegrywałam z astmą.

Nie dać za wygraną

Leczenie Patryka kosztowało fortunę -mówi dalej Magda. - W ciągu 10 lat od­wiedził wielu specjalistów, pulmonologów, alergologów, którzy wielokrotnie zmieniali mu kurację. Prowadzę zeszyt z zapiskami na temat leczenia syna - połowę zajmują w nim nazwy leków. Jeden był za silny, inny za słaby, po jeszcze innym Patryk bardzo źle się czuł. W końcu udało się wybrać takie środki, które łagodziły objawy choroby. Lekarze mówili: „Żadnego wf., biega­nia czy grania w piłkę", ale Patryk byt uparty i robił im na przekór. Im bardziej zabraniali mu wysiłku fizycznego, tym bardziej byt aktywny. Nie chciał pokazać, że jest słaby, chory, że czegoś nie może. Udowadnia) wszystkim, że astma nie przeszkadza mu w normalnym życiu, że to on ustala reguły gry i wygrywa. Zawsze miał przy sobie leki wziewne, na wypadek ataku duszności. Te zdarzały się rzadko, zazwyczaj, gdy przesadził z wysiłkiem fizycznym. Bardziej natomiast dokuczało mu łzawienie oczu i katar. Cią­gle zatkany nos i bolące zatoki - taki stan utrzymywał się przez okrągły rok. Ani krople, ani metody podpatrzone u taty, takie jak zimne okłady, nie ułatwiały ode­tkania nosa i swobodnego oddychania. Patryk jednak nie dawał za wygraną -uparcie bawił się z psem, biegał po lesie, nie zważał na trawy, pyłki czy kurz.

„Mamo, pomóż"

Z Karolem było inaczej. Miał 7 lat, gdy dostał wysypki na całym ciele. Nogi, ręce, plecy, brzuch - miał usiane swę­dzącymi krostkami. Skarżył się, że swę­dzi go szyja, uszy, a nawet podniebienie. Drapał się, smarował i złościł. „Mamo zrób coś" – wołał. Na początku myślałam, że to uczulenie na tle pokarmowym - przyznaje Magda że zjadł coś, co mu zaszkodziło. Poszli­śmy do lekarza i okazało się, że to alergia. Załamałam ręce: to już drugi mój syn! Testy pokazały, że Karol jest uczulony na to wszystko, co Patryk. Leki, które dostał, miały tłumić objawy, ale nie sprawdzały się. Karol męczył się, kichał, drapał, narzekał, że wszystko go swędzi, łzawią mu oczy. Najgorzej było wieczorami - był rozdraż­niony, nie mógł zasnąć. Miał dość alergii, chorowania, smarowania i łykania tabletek. Jakub był zdrowym dzieckiem, jadł wszystko, energii miał za dwóch, a jego ulubionym zajęciem było dokuczanie starszym braciom.

Mama na końcu
Z taką trójką Magdalena nie miała łatwo. Gdy czuli się źle, poświęcała im całą uwagę, opiekowała się nimi. Gdy poczuli się lepiej, rozpierała ich energia i nadrabiali stracony czas. Nadmiar zajęć i obowiązków spowodował, że nie miała czasu pomyśleć o swoim zdrowiu. Chory kręgosłup, problemy z tarczycą, zatokami i taka alergia, że nie mogła zjeść warzyw i owoców z własnego ogródka. Magda nie rozczulała się nad sobą, bo dzieci, dom i praca zawsze były ważniejsze. Na spotkanie w sprawie Alveo poszła w październiku 2007 roku z myślą o swojej mamie, która miała zaawanso­waną osteoporozę. - Słuchając Uli Ostrowskiej dostałam wypieków na twarzy - wspomina. -Zrozumiałam, że Alveo może pomóc przede wszystkim moim synom. Wróci­łam do domu z kartonem preparatu, ale żaden z moich synów nie chciał go pić. Patryk uznał, że zioła mu nie pomogą, skoro przyjął już tyle leków i nie ma efektów. Karol był zły, że znów coś wy­myśliłam, a Kuba upierał się dla zasady. Musiałam ich pilnować, żeby wypili pierwsze miarki Alveo.

W jednej drużynie
Pozytywne działanie najszybciej zauwa­żył Patryk. Po 2 tygodniach katar zmniej­szył się tak, że chłopak mógł skutecznie oczyścić nos i swobodnie oddychać. Mniej łzawiły mu oczy i rzadziej musiał używać leków wziewnych. Objawy ast­my wyraźnie ustępowały. Poprawiła mu się też cera. Od tej pory już samodziel­nie sięga po miarkę preparatu dziennie. Dla Karola najlepszym dowodem na sku­teczność Alveo był fakt, że mógł się bawić z psem, bez wysypki i swędzenia. To prze­konało go, że warto pić preparat. Zawsze pragnął mieć psa, a wcześniej to nie było możliwe. Teraz, kiedy alergia jego (i brata) mijała, mama zgodziła się na czworonoga. Kuba zauważył, że gdy pije Alveo, po zjedzeniu chipsów boli go brzuch. Ten argument byt decydujący, żeby prze­rwać picie ziół. Dopiero, gdy w ciężkiej chorobie Alveo wspomogło powrót do zdrowia, zdecydował się jej posłuchać. Po pół roku picia Alveo wszyscy trzej mają lepszą koncentrację, a dzięki temu - lepsze wyniki w szkole. Więcej sił i jeszcze więcej energii. Patryk ma większą wydolność or­ganizmu, więc w trakcie uprawiania sportu nie obawia się już ataków duszności. Za­pisał się do drużyny hokejowej i trenuje 4 razy w tygodniu. Chodzi też na siłownię, biega. Karol poszedł w ślady starszego bra­ta i swoją sportową przyszłość też związał z unihokejem. Nie trenuje tak często, za to więcej czasu spędza na świeżym powie­trzu, bawiąc się z psem. Jakub jest bardzo zadowolony z nowej sytuacji bracia są zdrowi, więc bez skrupułów można im psocić i dokuczać. Magda też czuje się lepiej. Po 2 tygo­dniach detoksykacji nareszcie mogła spokojnie zasnąć i porządnie wypocząć. Już od dawna tego potrzebowała. Gdy pozbyłam się poczucia ciągłego zmęczenia, oznajmiłam, że mogę prze­nosić góry. Zaczęłam od podjęcia decyzji o współpracy z Akuną. W lutym odebrałam nominację na pozycję Lidera i już pracuję na kolejne sukcesy. Zdrowie mi dopisuje, kręgosłup boli mniej, zatoki się oczyściły, a i alergia straciła na sile. Najbardziej jednak cieszę się, że chłopcy są zdrowi. Bałam się, że ze względu na ich alergie będziemy musieli się stąd wyprowadzić. Do niedawna o miejscu, w którym mieszkamy, myśla­łam, że jest pełne alergenów. Teraz myślę, że to po prostu las - drzewa, rośliny, ptaki, grzyby, mchy, czyli przyroda, którą możemy cieszyć się na co dzień.

Katarzyna Mazur
źródło czasopismo zdrowie i sukces

Tagi: , astma, alergia, alergia u dzieci, leczenie alergii, jak zwalczyc alergie, alergeny,




Strona niezależnego Dystrybutora nie jest własnością firmy Akuna Polska Sp. z o.o., która nie
ponosi odpowiedzialności za informacje na niej podane.