To był świadomy wybór

To był świadomy wybór


Rozmowa z Markiem Wawrzeńczykiem, Dyrektorem Sieci Międzynarodowej, który otrzymał najbardziej prestiżową nagrodę
Star of the Year na Gali Akuny w Brnie


Dlaczego rozpoczął Pan współpracę z firmą Akuna?
Mój wybór był świadomy. W tej branży pracu­ję ponad 10 lat. W tym czasie miałem do czynie­nia z trzema firmami. Kiedy zacząłem rozglądać się za czymś nowym, przeanalizowałem wiele firm i Akuna wypadła najlepiej. Za tym wyborem przemówiły dwa argumenty. Przede wszystkim przekonał mnie produkt. Jest absolutnie genialny. A poza tym plan marketingowy, który jest przyja­zny współpracownikom. Raz uzyskana pozycja lub zniżka jest dożywotnia. Prezesi są otwarci, w fir­mie jest bardzo dobra atmosfera. Nie mogłem sobie pozwolić na pracę, która nie ma perspektywy roz­woju. Miałem też okazję obserwować osoby, które piły Alveo i ich rezultaty zdrowotne w ostateczności mnie przekonały. W marcu podpisałem umo­wę, a od początku kwietnia zabrałem się do inten­sywnej pracy.
Chyba bardzo intensywnej, bo po kilku miesią­cach otrzymał Pan prestiżową nagro­dę, przyznawaną osobie, która w da­nym roku osiągnęła największy sukces w firmie. Tak, to prawda. Po 9 miesiącach pracy osiągnąłem pozycję Dyrektora Sieci Mię­dzynarodowej. Na­groda Star of the Year była dla mnie zupeł­nym zaskoczeniem i niespodzianką.

Co wpłynęło na tak wielki suk­ces?
Na to składa się wiele czynników. Przede wszystkim jest to ogromna za­sługa Janusza Gabryniewskiego, który przekazał mi swoją wiedzę. A ja konsekwentnie pracuję we­dług tego schematu. W swojej pracy podążam dro­gą już sprawdzoną. W tych systemach najważniej­sza jest duplikacja.

Ile czasu zajęło Panu przyswojenie tej wiedzy?
W moim przypadku było dość nietypowo. Razem z Januszem pracowaliśmy bardzo aktywnie. Cały dzień, z małą tylko przerwą na sen, przeznaczaliśmy na spotkania i prezentacje. To przyniosło ogromne efekty. Janusz poświęcił mi miesiąc, teraz ja szkolę in­nych. Praca rozwijała się bardzo szybko, bo po trze­cim miesiącu odebrałem już wypłatę pięciocyfrową. I cały czas mam taką, tylko cyfra z przodu tej sumy wzrasta.

Co trzeba zrobić, aby odnieść sukces w tej pracy?
Przede wszystkim odrobić lekcje, czyli przygo­tować się do właściwej interpretacji działania sa­mego preparatu. Nie można obiecywać ludziom, że to jest lekarstwo na wszystko. Trzeba dobrze wytłumaczyć, jak działa Alveo. Dlatego ważne jest, kto i jak o tym mówi. Mój sukces zbudowałem na trzech strukturach. Zwróciłem się do trzech osób, z którymi zacząłem współpracę. Tu nie cho­dzi o to, aby wyjść na ulicę i atakować przechod­niów, to przynosi o wiele więcej szkody niż pożyt­ku. Pierwszy krok to picie Alveo i przekonanie się na własnej skórze, jak działa. Wtedy będziemy wia­rygodni. Następnym etapem jest właściwe zrozu­mienie zasady działania preparatu. Ważne jest, aby uświadomić ludziom, gdzie jest źródło ich proble­mów zdrowotnych. Jeśli ktoś zdecyduje się na picie Alveo, powinniśmy dać mu szansę na otrzymywa­nie tego preparatu po niższej cenie, czyli wprowa­dzić go w system zniżek. Ważne jest, aby wytłuma­czyć, że Alveo to nie są ziółka z ogródka babci lub cioci. Tutaj nie o to chodzi, to jest 950 ml ekstraktu wodnego z 26 ziół. Aby uzyskać litr ekstrak­tów z ziół, trzeba średnio 100 kg świeżych roślin, to jest ogromne przedsię­wzięcie. Zioła są specjalnie selekcjonowane, nad tym pracuje sztab specjalistów.

Czy jest jakiś przypadek, który szczególnie utkwił Panu w pamięci?
Takich sytuacji jest mnó­stwo, szczególnie pamiętam jedną. Dwunastoletni chło­piec miał krwiaka mózgu, ataki epilepsji zdarzały się codziennie, a niekiedy kil­ka razy dziennie. Tragedia. Po miesiącu przyjmowania Alveo zniknęły ataki epilep­sji, a po trzech miesiącach tomograf nie wykazał śladu krwiaka. Całe konsylium
lekarskie zastanawiało się nad tym przypadkiem. Wszystko jest udokumentowane medycznie. To dla mnie szczególnie ważna historia. Pamiętam pierw-
szą rozmowę z rodzicami chłopca, którzy oczeki­wali ode mnie zapewnienia, że to na pewno pomo­że. Ja w takich sytuacjach odpowiadam, że Alveo nie zastępuje lekarstw, ono przywraca równowagę w organizmie, czyli właściwą pracę i funkcjono­wanie narządów i organów, a to uruchamia proce­sy samoleczenia. A nasz organizm ma wspaniałe możliwości. Tylko trzeba mu pomóc, aby nabrał siły do walki. Czasem efekty są bardzo zaskakujące. Pa­miętam panią, która miała nowotwór. Przypadek był beznadziejny, lekarze nie widzieli już dla niej szan­sy. Po kilku miesiącach zażywania przez nią pre­paratu byłem gościem w jej domu pod Krakowem i jadłem przygotowany przez nią obiad. Powiedziała mi, że nawet w nocy, podczas snu, nie może się do­czekać wypicia tego preparatu, bo wie, że uratował jej życie. To było niesamowite patrzeć, jak cieszy się każdą chwilą. Dlatego warto pracować w Akunie, by móc przeżywać takie sytuacje.
żródło-czasopismo:zdrowie i sukces Beata Maj



Tagi: , prestiz w pracy, intensywna praca, dodatkowa praca, dorywcza praca,




Strona niezależnego Dystrybutora nie jest własnością firmy Akuna Polska Sp. z o.o., która nie
ponosi odpowiedzialności za informacje na niej podane.