Torbiel strach o syna

Torbiel strach o syna

Jadwiga Pieczara z Katowic miała 40 lat, jej mąż Józef - 45, gdy się, że ich rodzina powiększy się. Sami mówią, że tego nie planowali. Mieli dorosłe, „odchowane" dzieci, wiedli spokojne życie, nieśmiało wypatrywali emerytury i pierwszych wnuków. Śmieją się, że Michał pokrzyżował ich plany, ale szybko dodają, że są mu wdzięczni - za drugą młodość, za mobilizację do pracy, do działania, za to, że znów żyli na wysokich obrotach.

Już sam poród byt wyczerpujący wspomina Jadwiga - a to dopiero byt początek naszych nowych zmagań. Chłopiec nie otwierał jednej powieki, a lekarze nie znaleźli przyczyny tego stanu. Po wielu wizytach u specjalistów dostał skierowanie na tomograf. Po ba­daniu wszystko byto jasne w głowie Michała znajdowała się torbiel, międzysiecią pajęczynową a mózgiem. Jej położenie i silne unerwienie wykluczały operację. Można było jedynie czekać i obserwować, czy torbiel rośnie.Bytam zdruzgotana - wspomina Jadwiga. - Bałam się. Michaś byt taki mały, niewinny. Nie wiedziałam, co z nim będzie.Nasze pierwsze skojarzenia dotyczyły nowotworu - dodaje Józef. - Dopiero neurolog wytłumaczył nam, czym jest torbiel. Opowiedział historię mężczyzny, który z torbielą w gtowie przeżył 70 lat. To było dla nas światełko w tunelu, na­dzieja dla naszego synka, że będzie żyt, normalnie funkcjonował i rozwijał się. Michał nie dostał żadnych leków. Lekarze zalecili wyjątkową ostrożność i częste wizyty kontrolne. Chociaż nie było
to konieczne, rodzice zdecydowali się na operację podniesienia chłopcu powie­ki. Chcieli mu oszczędzić kąśliwych uwag i surowej krytyki ze strony rówieśników.

Pod kontrolą
Przez lata żytam w trwodze o syna
wspomina Jadwiga. Drżałam, gdy wychodził do szkoty i gdy szedł na po­dwórko. Ze strachu i z miłości zaka­zywałam mu wszystkiego, co mogło spowodować jakąkolwiek kontuzję. Uderzenie w głowę, chociażby piłką, mogło się dla niego skończyć tragicznie, torbiel mogła pęknąć. Nawet nie chcęo tym myśleć.
Lista zakazów dla Michata byta nieskoń­czenie długa, a na niej wszystko to, czego najbardziej pragnął, co sprawiato mu frajdę. Koledzy biegali, on nie mógł. Grali w pitkę, w nogę, w kosza, on nie mógt. Ganiali się, jeździli na łyżwach, na rolkach, on nie mógt. W szkole przestrzegali go nauczyciele, a w domu rodzice i rodzeństwo. Pracowaliśmy na zmiany i na zmny pilnowaliśmy Michata - dodaje m Józef. Gdy wychodził na dwór, I ktoś z nas obserwował go przez I okno albo wychodzit razem z nim.
Był pod stałą kontrolą - kontynu­uje Jadwiga. Buntował się i ztościt. Chciat robić to, co rówieśnicy, chciat się z nimi bawić, jeździć na kolonie, na zieloną szkotę, a przede wszystkim chciat zrozumieć, dlaczego inni mogą, a on nie. Nie mówiliśmy mu prawdy, żeby go nie martwić, nie przestraszyć. On prosił i pytał, ale my powtarzaliśmy: „dla twojego dobra". O torbieli w gto­wie i niebezpieczeństwie, jakie się z nią wiązało, Michał dowiedział się dopiero w piątej klasie. Dtugo miał do nas żal, w końcu zrozumiał

2 razy 2
W wieku rozwojowym chłopak nie miał problemów. Gdy rósł, torbiel powo­dowała coraz mniejszy ucisk na mózg, bo w stosunku do głowy, była coraz mniejsza.
Kłopoty z pamięcią i koncentracją zaczęły się dopiero w szkole. Nie mógł usiedzieć w jednym miejscu, na lek­cjach błądził myślami, byt rozkojarzony. W domu zasypia) przy biurku, na książkach, zeszytach. Najmniej serca i pamięci miał dla matematyki. To była jego zmora. Nie lubił jej, nie umiał, nie chciał się uczyć. Najgorzej było z tab­liczką mnożenia - setki razy uczył się jej od nowa. Poświęcał na to cały wieczór, zasypiał pewny, że wie, że zna, a rano budził się z pustką w głowie. I tak co dzień zaczynał naukę od początku. Rodzice i siostra pomagali mu, wymy­ślali różne metody, skojarzenia, żeby zapamiętał. Gdy wiedział już, ile jest 8 razy 9, zapominał, ile jest 2 razy 2, więc praca zaczynała się jeszcze raz. Choć uczył się wiele godzin, nic nie „wcho­dziło mu" do głowy. Nauka mnożenia nie dawała efektów, więc Michał tracił motywację.
Nauczyciele znali przyczynę jego prob­lemów. Mieli wyniki badań, wskazówki od rodziców i lekarzy. Na klasówkach i przy odpowiedzi dawali Michałowi więcej czasu, bo wolniej liczył i dłużej rozwiązywał zadania. Nauka w szkole wymagała od niego dużo wysiłku.

Operacja
Przez kilka lat rodzice słyszeli od lekarzy to samo: „Nie ma powodów do obaw, torbiel nie rośnie, wszystko jest w po­rządku". Przyzwyczaili się już do tego, chociaż ich strach o zdrowie syna nie ustawał. Gdy Michał miał 10 lat, sytua­cja diametralnie się zmieniła. Na kolejnej wizycie kontrolnej lekarz stwierdził, że konieczna jest natychmiastowa ope­racja. Torbiel gwałtownie urosła, było w niej bardzo dużo płynu, utrudniała przepływ krwi do mózgu. Nie było czasu do stracenia.
W głębi duszy miałam nadzieję, że operacja nigdy nie będzie potrzeb­na wspomina Jadwiga. Teraz, gdy widziałam, jak moje dziecko wiozą na blok operacyjny, strach o jego zdro­wie zmienił się w strach o jego życie. Godziny spędzone w oczekiwaniu za drzwiami to najtrudniejsze chwile, jakie przeżyłam. Nie chciałabym doświadczyć tego ponownie. Tylko rodzic zrozumie, co wtedy czułam, co czuliśmy obo­je z mężem. Nie da się tego opisać,bez łez. Michał nie pamięta operacji albo nie chce, my nie możemy zapomnieć. Chirurg wyciął jedynie 80% torbieli, pozostałe 20% było zbyt unerwione. Rodzice Mi­chała nadal żyli w strachu. Alveo przyniosła do domu Agnieszka Liszka - siostra Michała. Jedną butelkę z myślą o bracie, drugą dla mamy, trzecią podsu nęła tacie. - O swoje potrzeby, o swoje zdrowie nie dbałam wcale - przy­znaje Jadwiga. - Moim życiem byt Michał. Na nadciśnienie, problemy z sercem, krążeniem i nerwicę nie zwracałam uwa­gi. Agnieszka pole­ciła nam preparat w październiku 2004, zaczęliśmy pić po miarce dziennie. Nie wiem, czy kiedykolwiek zdołamy się jej odwdzięczyć tyle dobrego zdziałał preparat w naszym domu. Ja jestem spo­kojniejsza, mam unormowane ciśnienie, odstawiłam większość leków. Józef rzucił palenie i oczyścił swoje płuca ze „smoły nikotynowej". Zasmakowali­śmy dobrego zdrowia i chcemy się nim cieszyć jak najdłużej.

23 punkty
W maju 2005 roku na wyniki egzaminu czekali wszyscy. Chociaż to Michał koń­czył podstawówkę, napięcie towarzyszy­ło i rodzicom, i jego rodzeństwu. Każde z nich miało wrażenie, jakby to jego nauka w gimnazjum była uzależniona od zdobycia 15 punktów. Stres był tym większy, że z egzaminu próbnego w styczniu Michał przyniósł tylko 9 punktów. Po dwóch tygodniach wyczekiwania w domu zapanowała radość. Michał zdobył 23 punkty-przepustkę do wybranego gimnazjum. Wszyscy poczuli ulgę. Ulga dotyczy nie tylko zdanego egzami­nu. Odkąd Michał pije Alveo, ma lepszą koncentrację i pamięć. Nauka sprawia mu mniej problemów, ma lepsze oceny. Zaczął grać w szachy, niedawno na tur­nieju zdobył pierwsze miejsce w swojej grupie wiekowej. Rodzice są z niego dumni. Jednak najbardziej radują ich wyniki badań Michała. Po torbieli został tylko ślad. Wysuszyła się i zmniejszyła. - Michał żył z torbielą w głowie 1 5 lat - mówi Jadwiga. - Dla nas to lata życia w strachu. Mamy nadzieję, że dzięki Alveo ten rozdział w naszym życiu skończył się. Teraz żyjemy tak, jak zawsze pragnęliśmy: Michał jest zdrowy, może robić to, na co ma ochotę, a my jesteśmy spokojni.

Katarzyna Mazur
żródło-czasopismo: zdrowie i sukces

Tagi: torbiele, toroiele u kobiet, torbiele u dzieci, torbiele mozgu, torbiele na nerkach,




Strona niezależnego Dystrybutora nie jest własnością firmy Akuna Polska Sp. z o.o., która nie
ponosi odpowiedzialności za informacje na niej podane.