Podjęłam walkę z chorobą

Podjęłam walkę z chorobą

To kwestia wiedzy, a nie wiary

Po raz pierwszy wygrała z rakiem po operacji i chemii. Wróciła do normalnego życia. Po trzech latach choroba znowu zaatakowała. Podjęła walkę, tym razem bardziej świadomie, bo jak twierdzi Małgo­rzata Mazurek o zdrowie trzeba walczyć wiedzą.


Mieszka w Jaworznie razem z rodziną. Wiodła ak­tywne i szczęśliwe życie, na co dzień była zajęta pracą i domem. Aż do roku 1990, kiedy po raz pierwszy do­stała skierowanie do lekarza onkologa. Powodem były bóle w piersi i okolicach tarczycy. W rodzinie zdarza­ły się już wcześniej przypadki zachorowań na raka, więc Małgorzata wolała nie lekceważyć tych sygna­łów. Orzeczenie lekarskie brzmiało: mastopatia lewej piersi, zespół włóknisto-torbielowaty. Została skie­rowana na kolejne badania. Okazało się, że zarówno po prawej, jak i po lewej stronie tarczycy występują małe torbiele. Lekarze uspokajali, że to nic groźnego, należy jedynie regularnie kontrolować stan zdrowia.

Słabła z dnia na dzień
Byłam cały czas pod opieką Wojewódzkiej Poradni Endokrynologicznej wspomina Małgorzata. Cho­dziłam na rutynowe badania, czułam się dobrze, aż do roku 2000. Jesienią prawa pierś mi napuchła, to­warzyszył temu uciążliwy ból, który promieniował w kierunku tarczycy. Byłam bardzo zaniepokojo­na. Dokonano biopsji. Okazało się, że to nowotwór złośliwy należy szybko operować. Ze względu na młody wiek Małgorzaty lekarze odradzali wycię­cie całego płata tarczycy, miała się odbyć operacja mi­kroskopowa na prawym płacie tarczycy. Małgorzata słabła z dnia na dzień, źle się czuła, gwałtownie chu­dła, rozdwajały się jej paznokcie, włosy wychodziły garściami. Nie mogła spać, miała kłopoty z oczami, dokuczały jej ciągłe zmiany nastrojów. Badanie PRL, czyli poziomu rakowych leukocytów, przeraziło ją. Normą było 66 jednostek, Małgorzata miała ich 400. Natychmiast podjęto decyzję o operacji, podczas któ­rej usunięto całą tarczycę. Nie można było czekać - twierdzili lekarze nowotwór złośliwy całkowicie zaatakował tarczycę.

Walka z rakiem
Małgorzata wróciła do domu i zaczęła czytać o ra­ku. Dowiedziała się, że choroba składa się z wielu elementów, po operacji można dalej żyć, ale trzeba chcieć i należy wiedzieć jak. Rozpoczęła się kolejna faza leczenia, chemia (J131). Wypadły jej włosy, prze­żyła ciężką depresję. Przez trzy miesiące nikt nie za­pukał do moich drzwi opowiada. Ludzie bali się mojej choroby. Czułam się bardzo samotna. Jednak Małgorzata się nie poddała. Poznawała specyfikę nowotworu i próbowała go „zrozumieć". Z rakiem trzeba walczyć wiedzą mówi. Chciałam dobrze zrozumieć, co dzieje się z moim ciałem, aby skutecz­nie walczyć o siebie. Była pod stałą kontrolą lekarzy, choroba się wyciszyła. Małgorzata wracała do nor­malnego życia.

Nawrót choroby
Minęły trzy lata i rak znowu dał znać o sobie. Wy­niki się pogarszały. Bała się najgorszego jeśli no­wotwór zaatakuje węzły chłonne, nastąpi operacja ich usunięcia, wówczas będzie mniejsza szansa na wyzdrowienie. Badanie USG wykazało opuchnię­te trzy węzły chłonne. Rozpoczęło się leczenie, po-czątkowo farmakologicz­ne. Małgorzata starała się nie myśleć o zagrożeniu. Wzięła na siebie dużo obo­wiązków. Do ich domu wprowadziła się chora ciocia, opiekowała się też malutką wnuczką. - Kie­dy nie mogłam wytrzymać bólu - wspomina - zamy­kałam się w łazience, od­kręcałam wodę i płakałam w samotności. Tak bardzo chciałam żyć.

Alveo na próbę
Na początku listopada 2003 roku Małgorzatę odwie­dziła znajoma Maria Branka Bednarz i opowie­działa jej o Alveo. Nie chciałam słuchać wspo­mina Małgorzata. Wydawało mi się to nierealne. Czekałam tylko, kiedy Maria wyjdzie. Jednak kole­żanka zostawiła butelkę ziół: „Pij, wiem, że jest ci to potrzebne", po­wiedziała wychodząc. Małgorza­ta była osłabiona, czuła, że cho­roba znowu uderzy, a organizm potrzebuje wsparcia. Postanowiła dowiedzieć się więcej na temat Alveo, wiadomości szukała w In­ternecie, w broszurach. W listo­padzie zaczęła pić zioła. Bardzo dotkliwy był dla mnie okres de­toksykacji wspomina. Wcze­śniej przyjmowałam sporo leków, byłam po chemii, wiedziałam, że organizm musi się oczyścić, ale nie zdawałam sobie sprawy, ile toksyn nagromadziło się w czasie mojej choroby. Początkowo piła jedną miarkę dziennie. Po dwóch tygodniach poczuła, że wracają jej siły witalne. Rano przyjmowała lek, Eltroksim, to zastępowało brakującą tarczycę. Po półgodzinie mogła dopiero wypić Alveo. Czułam się spokoj­niejsza, pełna energii, zniknęło bolesne swędzenie - wspomina MałgorzataWcześniej przyjmo­wałam już suplementy, czułam się po nich le­piej, ale gdy je odstawia­łam, dolegliwości wra­cały. Alveo łączy w sobie oczyszczanie i dożywia­nie organizmu. Dlatego czułam się coraz lepiej, a zmiany były trwałe. Mijały miesiące, a stan zdrowia Małgorzaty się poprawiał.

Lekarze nie mogli uwierzyć
W marcu 2004 na onkologii przeszła kolejne bada­nia, miały zadecydować o konieczności operacji. Bardzo się bałam opowiada Małgorzata. Poszłam na badania USG, a lekarz nie mógł uwierzyć węzły chłonne były czyste. Na pamiątkę dostałam wynik badań. Zapytał, czy przyjmuję jeszcze coś oprócz leków, które mi zapisał. Powie­działam, że piję Alveo, polecane również przez profesora Religę. Docent spojrzał i powiedział: „Może pani pić dalej te zioła". Dziś Małgorzata wie, że wygra­ła z chorobą swoją siłą i wiedzą oraz dzięki Alveo. Węzły chłon­ne powróciły do normy. Małgo­rzata odzyskała zdrowie i wró­ciła do aktywnego życia. Wciąż pije Alveo. Poleca je również in­nym potrzebującym. - Przecież od 14 lat jestem stałą pacjentką onkologii mówi. Wiem, ilu lu­dzi potrzebuje pomocy. A o tym, jak w odzyskaniu zdrowia może pomóc Alveo, najlepiej świadczy mój przypadek.
żródło-czasopismo:zdrowie i sukces Joanna Zakrzewska


Tagi: , wygrac z rakiem, chemioterapia, wygrac z choroba, ziola na nowotwory,




Strona niezależnego Dystrybutora nie jest własnością firmy Akuna Polska Sp. z o.o., która nie
ponosi odpowiedzialności za informacje na niej podane.