Powrót do ziół

Powrót do ziół



Kiedyś ciężko pracował, jak mówi był trybikiem w maszynie. Gdy wrócił do ziół, do korzeni, wszystko się zmieniło. Odnalazł swój nowy świat nowy sposób na życie. To działalność w Akunie.

Już w dzieciństwie zbierał zioła. Pa­mięta kwiatki jasnoty białej, takiej pokrzywy, która nie parzy. Nazbie­rał jej kiedyś cały wór. Albo skrzyp, którego ziele ciął na kawałki i suszył. W miasteczku, gdzie żył, był punkt skupu ziół. Sprzedawał je, żeby mieć na kino, żużel, na rower. Słowa z „Podręcznika zielarza" z 1955 roku pamięta do dziś: Medycyna do tej pory nie posiada syntetyku, który do­prowadziłby metabolizm do normy, a więc zbierajcie zioła. Minęło 50 lat śmieje się Bronisław Kukaw­ka z Oławy a medycyna nadal nie ma takiego syntetyku. Ma go za to medy­cyna naturalna. Alveo. To nie synte-tyk, ale „inteligentny dyrygent" pro­cesów metabolicznych. Wiem coś o tym, bo na emeryturze wróciłem do korzeni, przepraszam do ziół! Po wielu latach na nowo odkry­łem ich prawdziwe dobrodziejstwo. Ale od początku.

Kim jestem?
Jako siedemnastolatek znalazłem pracę w Jelczu fabryce autobusów. Skończyłem Technikum Mechanicz­ne i pracowałem jak trybik w maszy­nie. Byłem spawaczem, ślusarzem, blacharzem... Ale nic nie trwa wiecz­nie. Nastały lata 90. i firma zaczęła podupadać, a ja, ów „trybik", wylą­dowałem na złomowisku. To, co mia­łem, to „kuroniówka" i 50 lat na kar­ku. Na pocieszenie dostałem akcje Jelcza teraz nic nie warte. Byłem taksówkarzem, ogrodnikiem, a na­wet agentem ubezpieczeniowym, ho­dowałem rybki akwariowe, uprawia­łem chryzantemy, miałem mnóstwo
szalonych pomysłów. Podziwiam moją żonę, że patrzyła na to wszyst­ko z uśmiechem, że mnie wspiera­ła. A nie było to łatwe. Ja wkładałem w to całe serce, a te projekty nie przy­nosiły dochodów. Jak to się mówi cała para szła w gwizdek. Ale nie ża­łuję niczego. Dziś w Oławie jest takie bezrobocie, że rankiem w bloku na­przeciwko na 15 mieszkań zapala się światło może w jednym oknie... Lu­dzie nie idą do pracy, bo jej nie mają. Beznadzieja, ale ja mam swój nowy świat - nowy sposób na życie. To dzia­łalność w Akunie.

Życie zaczyna się na emeryturze
Lubię kwiaty, kocham ludzi, pasjo­nuje mnie Metoda Silvy, psychologia i parapsychologia, medycyna natu­ralna. Techniki medytacyjne pomo­gły mi kiedyś podźwignąć się z za­łamania, które dopadło mnie, gdy zostałem napadnięty przez kilku ło­buzów. Po tym wszystkim stałem się silniejszy, odporniejszy, ludzi polu­biłem od nowa, nabrałem dystansu do świata. Mam też zajęcie, o którym mogłem tylko marzyć. Umawiam się z ludźmi, piję kawę, patrzę im w oczy i opowiadam o tym, czego chcą słuchać. Mówię o dwóch naj­ważniejszych rzeczach: o ich zdrowiu i o ich pieniądzach. Na odchodnym każdemu życzę zdrowia.

Nie przekonuję, szukam przekonanych
Wypełniałem kiedyś ankietę na te­mat sukcesu w firmie. Jedno z pytań dotyczyło hierarchii wartości: ro­dzina, pieniądze, przyjaciele, biz­nes, zdrowie, pomoc innym. Zamiast wartościować hasła, zasugerowałem zachowanie równowagi w życiu. Któ­regoś dnia trafiłem na Alveo. Po kil­ku dniach picia preparatu zauważy­łem, że idąc chodnikiem zwykle powolny, zmęczony zacząłem na­gle wszystkich wyprzedzać. Zdzi­wiony, wyhamowałem, zwolniłem, bo po co na emeryturze tak biegać... Ale po chwili znów biegłem. Po scho­dach truchcikiem, jakby mi uby­ło lat! Pomyślałem, że to Alveo daje mi siły do życia! Niebawem prze­stał mi dokuczać kręgosłup, któ­ry nadwerężyłem dźwigając ciężary w fabryce, gdzie pracowałem 25 lat, przestała boleć noga, nie dokucza­ły stawy, wróciła jasność myślenia, ogólnie lepsze samopoczucie... Byłem zachwycony preparatem!

Dobrodziejstwa Alveo
Mógłbym bez końca opowiadać
przypadkach, kiedy medycyna była bezradna, a pomogło dopiero Alveo. Pewien cierpiący na padacz­kę stolarz wypił przez rok osiem bu­telek preparatu i w ciągu tego cza­su miał tylko jeden atak! Mówi się, że kiedy uczeń jest gotowy, to i nauczyciel się znajdzie. Dzia­łam w Akunie ponad półtora roku. Kiedy wszedłem do systemu, po­prosiłem o pomoc i ją dostałem Od Marka Wawrzeńczyka Grażyny Świtoń-Pawlickiej. Do pięciu wypitych już butelek dokupi­łem jeszcze 27 i mia­łem je o 30 proc. ta­niej. Następny zakup to 28 butelek i pozy­cja Lidera. Czy mam innych Liderów / w grupie? Tak! Ponie­waż w Akunie budowa­nie grup konsumentów zaczyna się od rodziny i najszybciej to oni zostają Liderami: Gizela moja żona, Marek i Renata nasze dorosłe dzieci. Kilkanaście osób uzyskało poziom Lidera pod moimi skrzy­dłami.

Mój świat
Kiedyś ciężko pracowałem w fa­bryce, dziś to nie harówka, ale wy­trwałość i empatia decydują o sukce­sie. Jednak nici z mojej wytrwałości, gdyby nie pomoc, zaangażowanie i wiedza moich Mistrzów. Co mnie motywuje? Od samego począt­ku dostrzegłem siłę Alveo. Co się z tym wiąże? Uniwersalność, zdro­wie dla wszystkich, sukces, wspa­niały plan marketingowy. Najpierw motywowała mnie tylko nadzieja, że tym razem „To jest To!". Kiedy entuzjazm nieco tracił na sile, przy­pominałem sobie wszystkie moje drobne sukcesy i od razu czułem się silniejszy, nie tylko wracał entu­zjazm, ale i nadzieja. No i systema­tycznie, całą rodziną, pijemy Alveo. Kiedyś dopadła mnie grypa, zwiększyłem dawkę i choroba przeszła jak ręką odjął! Jeszcze inny, niesamo­wity przykład - bliźniacza siostra mojej żony zrobiła badanie mam­mograficzne, które wykazało guzy w piersiach. Wcześniej piła Alveo, które uregulowało dolegliwości ko­biece, ustąpiły uporczywe migreny i ból po wylewie pod gałką oczną. Tak więc szwagierka załamała się kompletnie wynikiem badań. Jesz­cze tego samego dnia przywieźliśmy jej dwie butelki Alveo i nakazali­śmy, by opróżniła je w ciągu miesią­ca. Tak się stało. Po miesiącu zrobi­ła badania. Obie piersi były czyste! Alveo pomogło też mojej dziesięcio­letniej wnuczce, którą dręczyły ner­wicowe bóle brzucha. Jedna butelka preparatu i bóle jak ręką odjął!

Zdrowi dzięki Alveo
Mikołaj wziął Alveo dla swojej ponad 70-letniej mamy. Zażywała kilkanaście różnych tabletek i skar­żyła się, że już nie może znieść za­pachu samej siebie. Ta jedna miarka na czczo na wszystko ją ucieszyła. Po kilku dniach z nadmiaru energii uporządkowała ogród i poszła dro­gę zamiatać. Agnieszka z pobliskie­go miasteczka. Liderka. Po dwóch butelkach ustąpiła jej alergia obja­wiająca się pękaniem i twardnie­niem skóry na dłoniach. W cza­sie przerwy w zażywaniu preparatu
zachorowała na półpasiec. Lekar­ka zdziwiła się, że musi mieć wyso­ką odporność, bo objawy choroby były znikome. Jej dwie córki, 3-let­nia Alicja i 5-letnia Karolina, co­dziennie taszczą butelkę, domaga­jąc się miareczki, i lamentują, jak pokazuje się dno. Już nie przynoszą z przedszkola żadnych infekcji.

Metoda na sukces
Pięć procent talentu, reszta to upór, wytrwałość. Nie ma lep­szej metody! Trzeba wiedzieć, że zawsze trafisz na kogoś, kto powie „nie", często na tych, co mówią „tak, ale...", wreszcie na tych, co mówią „tak" i podpi­sują umowę.

List do aktorki
Dorotę Stalińska zna­łem z telewizyjnego ekra­nu, podziwiałem jej talent, P witalność i temperament. W jednym z programów mówi­ła wiersz, który napisała dla swo­jego syna. Bardzo mnie wzruszyła. Napisałem do niej e-mail. Zapro­ponowałem, żeby zainteresowała się działalnością w Akunie. Zasugero­wałem - wiedząc, że zna preparat, iż przyślę do niej najlepszego nasze­go specjalistę Marka Wawrzeń­czyka, bo choć wypiła trzy butelki Alveo, nie wie nic ani o preparacie, ani o firmie. Hurrra! Zainteresowa­ła się. Mało tego, wkrótce spotka­ła się z Markiem Wawrzeńczykiem! Dziś pani Dorota korzysta z dobro­dziejstw preparatu oraz aktywnie go poleca. Jest już Dyrektorem Sieci Regionalnej.
żródło-czasopismo:zdrowie i sukcesZofia Rymszewicz

medycyna alternatywna

Tagi: , ziololecznictwo, ziolowe preparaty, ziola na wsztstko, najlepsze ziola, ziola,




Strona niezależnego Dystrybutora nie jest własnością firmy Akuna Polska Sp. z o.o., która nie
ponosi odpowiedzialności za informacje na niej podane.